sąd najwyższy

Opinia Thomasa odrzuca znak towarowy „Trump za mały”, podczas gdy Barrett i Sotomayor łączą siły, aby ośmieszyć analizę „historii i tradycji”, ostro krytykując większość w przypisach

Po lewej: sędzia Clarence Thomas (YouTube/Biblioteka Kongresu); W środku: sędzia Amy Coney Barrett (AP Photo/Damian Dovarganes, akta); Po prawej: sędzia Sonia Sotomayor (AP Photo/Mark Schiefelbein, plik)

W czwartek Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych w bardzo podzielonej opinii uchylił znak towarowy przedstawiający wielkość dłoni Donalda Trumpa.

W przypadku stylizowanym na Vidal przeciwko Elsterowi Steve Elster starał się o zastrzeżenie znaku towarowego sformułowania „Trump za mały”, co było odniesieniem do momentu debaty podstawowej Partii Republikańskiej w 2016 r. pomiędzy Trumpem a senatorem Florydy Marco Rubio.





pod sztandarem nieba rzuconego

Urząd Patentów i Znaków Towarowych odrzucił zgłoszenie, powołując się na „klauzulę nazewniczą” z ust Ustawa Lanhama, który zabrania rejestracji znaku towarowego „identyfikującego konkretną żyjącą osobę bez jej pisemnej zgody”. Wewnętrzny trybunał PTO potwierdził, Elster odwołał się, a Sąd Apelacyjny Stanów Zjednoczonych dla Okręgu Federalnego uchylił decyzję, uznając klauzulę dotyczącą nazwiska za naruszenie Pierwszej Poprawki.

w opinia większości przez sędziego Clarence’a Thomasa sąd uchylił okręg federalny i utrzymał klauzulę dotyczącą imienia i nazwiska, utrzymując prawo stanowiące, że ktoś nie może zarejestrować znaku towarowego imienia i nazwiska innej osoby bez jej wyraźnej, pisemnej zgody. Warto zauważyć, że cały sąd zgodził się z ostatecznym wnioskiem w konkretnej sprawie, ale zdecydowanie nie zgodził się co do prawidłowej analizy prawnej zastosowanej do osiągnięcia tego samego punktu końcowego.

Powiązany zakres:
  • „Udawanie, że to nie istnieje”: Abrego Garcia forsuje wniosek o sankcje po tym, jak administrator Trumpa stwierdził, że komentarze Fox News były „konieczne, aby chronić” rząd

  • „Powodem jest rozkaz Cannona”: sędzia z Mar-a-Lago nałożył Jackowi Smithowi kaganiec, aby nie przejrzał własnego raportu Trumpa przed złożeniem zeznań, wynika z transkrypcji

  • „Mimo to narusza to”: administrator Trumpa pozywa Wirginię za zapewnianie czesnego studentom-imigrantom „stojącym w bezpośredniej sprzeczności z prawem federalnym”

Elster może nadal sprzedawać czapki i T-shirty, używając sformułowania „Trump za mały” – któremu, jak wyjaśnia sąd, towarzyszy „ilustracja przedstawiająca gest ręki”, nie posiada on jednak federalnej rejestracji znaku towarowego. Taka rejestracja dałaby firmie Elster korzyść w postaci dowodu prima facie do wyłącznego wykorzystania w potencjalnym procesie sądowym przeciwko sprzedawcom naśladowcom. Innymi słowy, własność intelektualna nie ma przyznanego przez państwo monopolu, który mógłby zostać wykorzystany do pozywania osób naruszających prawo.

Opinia podzielonej większości – do której w całości przyłączają się jedynie sędziowie Sam Alito i Neil Gorsuch – wspomina o prawie do wolności słowa, ale ostatecznie wskazuje, że prawo dotyczące znaków towarowych i prawo dotyczące Pierwszej Poprawki podążają czymś w rodzaju równoległych ścieżek, które rzadko się przeplatają.

Trybunał stwierdza, że ​​obecna sprawa to „pierwszy raz”, kiedy dziewięciu sędziów zwrócono się o wydanie orzeczenia w sprawie „zgodności z Konstytucją ograniczenia znaku towarowego opartego na treści, ale neutralnego z punktu widzenia”. To rozróżnienie jest o tyle istotne, że sąd stosunkowo niedawno zaczął unieważniać ograniczenia w zakresie przyznawania znaków towarowych opartych na punkcie widzenia — w przypadku znaków, które wcześniej uznano za „nieważne” niemoralny 'albo to ubliżać grupy ludzi.

„Chociaż regulacja wypowiedzi oparta na treści jest ogólnie przypuszczalnie niezgodna z konstytucją, nie zdecydowaliśmy, czy wzmożona kontrola rozciąga się na neutralne z punktu widzenia ograniczenie dotyczące znaku towarowego” – czytamy w opinii większości. „Kilka cech doradcy ds. znaków towarowych jest sprzecznych z samą zasadą stosowania wzmożonej kontroli wobec neutralnych z punktu widzenia, ale opartych na treści przepisów dotyczących znaków towarowych. Co najważniejsze, prawa do znaków towarowych zawsze współistniały z Pierwszą Poprawką, pomimo faktu, że ochrona znaków towarowych koniecznie wymaga rozróżnień opartych na treści.

Innymi słowy, Sąd Najwyższy w większości odrzuca analizę Pierwszej Poprawki na rzecz przyjrzenia się historii i tradycji prawa dotyczącego znaków towarowych w danym kraju – obecnych od założenia państwa.

„Dochodzimy do wniosku, że klauzula dotycząca nazw wpisuje się w tradycję prawa zwyczajowego dotyczącą znaków towarowych nazw” – głosi opinia większości. „Nie widzimy powodu, aby zakłócać tę wieloletnią tradycję, która przemawia za ograniczeniem używania cudzego nazwiska w znaku towarowym”.

Jednak pean na cześć historii i tradycji zupełnie nie przypadł do gustu sędziowie Amy Coney Barrett.

W skrócie za jej zgodą:

Trybunał stwierdził, że „historia i tradycja” rozstrzygają o konstytucyjności klauzuli dotyczącej nazwy, czyniąc zbędnym przyjmowanie standardu oceny, czy ograniczenie rejestracji znaku towarowego opartego na treści ogranicza prawo do wolności słowa. To jest błędne dwa razy. Po pierwsze, materiał dowodowy Trybunału, składający się z luźno powiązanych spraw z końca XIX i początku XX wieku, nie ustanawia historycznego odpowiednika klauzuli imienia. Po drugie, Trybunał nigdy nie wyjaśnił, dlaczego polowanie na historycznych przodków na zasadzie każde ograniczenie jest właściwym sposobem analizy kwestii konstytucyjnej.

Trybunał nie twierdzi (i nie mógł) argumentować, że tradycja ograniczania nazw z końca XIX i początku XX wieku służy jako dowód pierwotnego znaczenia Klauzuli Wolności Słowa. Nie traktuje też recytowanej przez siebie historii jako przekonującego punktu danych. Zamiast tego przedstawia samą tradycję jako argument konstytucyjny; dowody z końca XIX i początku XX wieku rozstrzygają kwestię Pierwszej Poprawki. Jakie jest jednak teoretyczne uzasadnienie takiego wykorzystania tradycji?

czy Martha Ann McClancy jeszcze żyje?

Opieranie się wyłącznie na historii i tradycji może wydawać się sposobem na uniknięcie testów przeprowadzanych przez sędziów. Jednak reguła czyniąca tradycję rozporządzającą sama w sobie jest testem dokonanym przez sędziego.

Barrett ze swojej strony uważa, że ​​kwestie dotyczące Pierwszej Poprawki i prawa znaków towarowych są raczej beznadziejnie ze sobą powiązane. Jej zdaniem jednak analiza może – i powinna – nadal podążać w tym kierunku.

„Ochrona znaków towarowych nie może istnieć bez dyskryminacji ze względu na treść” – czytamy w zgodzie. „O ile ograniczenia rejestracji opartej na treści w uzasadniony sposób odnoszą się do celów systemu znaków towarowych, są one zgodne z konstytucją”.

Konkretnie atakując analizę historii i tradycji większości, Barrett stwierdza dalej: „Po pierwsze, źródła nie potwierdzają konkluzji Trybunału. Po drugie, nie zgadzam się z jej wyborem, aby traktować tradycję jako rozstrzygającą kwestię Pierwszej Poprawki.

Podejście oparte na historii i tradycji nie przekonało także sędziego Soni Sotomayor. Sama popiera ten pomysł, opowiadając się za jednoczesnym stosowaniem podstawowych testów dotyczących znaków towarowych i pierwszej poprawki do prawa.

Sotomayor twierdzi, że sąd powinien natychmiast upewnić się, że „schemat oparty na treści” jest neutralny z punktu widzenia i rozsądny, a także zgodny z celem prawa dotyczącego znaków towarowych, jakim jest „tj. służyć jako identyfikator źródła”. Ostatecznie Sotomayor w dużej mierze zgadza się z analizą Barretta, ale następnie przedstawia nieco inną analogię i przykład fikcyjnego zestawu fikcyjnych znaków towarowych związanych z baseballem, które w jej własnych testach zostałyby niedozwolone.

Irena Silverman

W większości stanowisk widoczna jest również rozdrobniona natura sporu dotyczącego podejścia do tej kwestii.

Sędzia Elena Kagan w pełni przyłączyła się do poparcia Barretta. Sotomayor dołączył jednak tylko do dwóch i pół z trzech sekcji, odrzucając sekcję omawiającą historię i tradycję. Sędzia Ketanji Brown Jackson również częściowo zgodził się z Barrettem – dołączając tylko do dwóch sekcji.

Z drugiej strony zgoda Sotomayora nie spotkała się z wzajemną aprobatą Barretta. Dołączyli tylko Kagan i Jackson – ale w całości.

Sędzia Brett Kavanaugh i prezes Sądu Najwyższego John Roberts przyjęli opinię większości, która uznała klauzulę dotyczącą imienia i nazwiska za zgodną z konstytucją – w jednoakapitowym zgodzie napisanym przez Kavanaugha, w którym wyraźnie popierają wykorzystywanie „długiej historii ograniczania używania cudzego nazwiska w znaku towarowym”.

Kavanaugh i Roberts odrzucają jednak część opinii większości, w której Thomas krytykuje Barretta i Sotomayora jako o jeden most za daleko. Barrett w przypisie skarży się, że ten fragment „błędnie” przedstawia fałszywe stanowisko i „ignoruje” jej stanowisko. Sotomayor przedstawia podobne zarzuty w szeregu przypisów.

Od zgody do wyroku:

Według SPRAWIEDLIWOŚCI THOMASA (do którego dołączyło dwóch sędziów) skupiam się przede wszystkim na sprawach dotyczących dotacji pieniężnych i składek związkowych. Bliższe przyjrzenie się tej opinii i przytoczonym przeze mnie przypadkom ujawni, że nie jest to do końca prawdą.

Sędzia THOMAS odpowiada, że ​​te precedensy „nie pasują” do klauzuli dotyczącej nazwisk, ponieważ niniejsza sprawa nie dotyczy „dotacji pieniężnych”, „składek związkowych” ani „ograniczonego forum publicznego”. Ta odpowiedź mija się z celem. W przeszłości Trybunał opierał się na sprawach toczących się na ograniczonym forum publicznym jako pouczających, choć nie kontrolujących, przy rozstrzyganiu konstytucyjnych wyzwań dotyczących dotacji rządowych (i odwrotnie). Trybunał oparł się na tych orzeczeniach jedynie ze względu na leżącą u ich podstaw zasadę prawną. W końcu tak działa prawo. To, że system rejestracji znaków towarowych nie obejmuje dotacji pieniężnych, składek związkowych ani ograniczonego forum publicznego, jest nieistotne dla celów analizy zawartej w niniejszej opinii. Jak właśnie omówiono, zasada prawna w każdym z tych przypadków jest taka, że ​​Konstytucja dopuszcza rozsądne, neutralne z punktu widzenia punktu widzenia ograniczenia wypowiedzi, w przypadku gdy – jak w tym przypadku – rząd korzysta jedynie z określonych form wypowiedzi poprzez inicjatywy, które są wewnętrznie oparte na treści, bez ograniczania innych form ekspresji.