Dramat był prawie obiecany, gdy sędzia nadzorujący sprawę morderstwa „zabójcy kropli do oczu” wysłuchał próśb prokuratora niedawno skazany prawnicy morderczyni odeszli w przededniu wyroku.
A powietrze na sali sądowej w Waukesha w stanie Wisconsin było gęste i pełne dramatyzmu, późnym czwartkowym popołudniem.
Jessy Kurczewski, lat 39, miała w czwartek zostać skazana za morderstwo 62-letniej Lynn Hernan, którą zabiła, powoli podając jej nadmierne ilości kropli do oczu jesienią 2018 roku.
Teraz, po tym jak rzekomy spisek więzienny mający na celu oszukańcze podanie w wątpliwość podstawowych faktów morderstwa został szczegółowo opisany w długim, odręcznym liście, który rzekomo miał dotyczyć jednego z jej prawników – co doprowadziło do usunięcia obu prawników ze sprawy – oskarżona zostanie skazana w nieokreślonym terminie gdzieś w przyszłym roku.
Powiązany zakres:-
Kobieta prowadząca opiekę dzienną w domu uderzyła głową 8-miesięcznego dziecka w drewnianą podłogę, ponieważ „bolała ją głowa”: policja
-
Mama założyła plastikową torbę na głowę 3-letniej córki, aż ta przestała się ruszać, po czym poszła zapalić: Policja
-
„Plastikowa folia na nos i usta”: syn zabił matkę, a następnie próbował wysadzić jej dom, aby ukryć dowody – twierdzą prokuratorzy
„Uważają, że istnieje faktyczny konflikt interesów i poprosili o wycofanie się” – powiedziała sędzia Jennifer Dorow po przesłuchaniu, które odbyło się przed wydaniem wyroku.

Po lewej: sędzia Jennifer Dorow; Po prawej: Jessy Kurczewski. (Seria kryminalna)
Prawnicy proszą o opuszczenie lokalu po wypłynięciu listu
W ostatnich pisma sądowe obrońcy Donna Kuchler i Pablo Galaviz złożyli wnioski o wycofanie się ze sprawy.
Żądania te opierały się na schemacie przedstawionym w 37-stronicowym liście rzekomo napisanym przez Kurczewskiego, w którym zwracano się do kobiety o fałszowanie dokumentów i nagrywanie dźwięku, udając Hernana, aby przekonać ludzi, że ofiara była ciężko chora i popełniła samobójstwo.
Julie Kibuishi
W obszernym dokumencie zapisanym kursywą usiłowano powiązać jednego z prawników oskarżonego – choć nie wskazano którego.
„Ufam ci i bez względu na to, czy pomożesz, czy nie, musisz zabrać tę wiadomość do grobu” – czytamy dalej w liście. „Nawet ta koperta nie została wysłana pocztą więzienną, zabrał ją mój prawnik. To był jeden z pomysłów moich prawników [sic!] i najwyraźniej oni [sic!] nikomu nie powiedzą”.
Zarzuty te wystarczyły, aby obaj prawnicy zastanowili się nad swoimi zobowiązaniami etycznymi i ostatecznie zostali usunięci.
Jodi Adrias
„Uważam, że to rzeczywisty konflikt, ponieważ mam potencjał, aby być rzeczywistym świadkiem w tej sprawie” – Kuchler powiedział przed sądem w czwartek. „Kiedy istnieje możliwość oskarżenia o wykroczenie zawodowe – a byłoby to na pewno wykroczeniem, gdybym w jakiś sposób wziął kopertę od pani Kurczewskiej i świadomie przekazał ją komuś, wiedząc, że jest żądanie, aby ta osoba dopuściła się naruszenia prawa, byłoby to nielegalne i wykroczeniem zawodowym”.
Ze swojej strony Galaviz wyraził zaniepokojenie, gdy dowiedział się o piśmie, i natychmiast zadzwonił na infolinię stanowej rady ds. etyki. Urzędnik adwokacki stanu poradził mu, aby wycofał się ze sprawy – powiedział.
Dziwna dostawa i nieznany kurier
Prokurator wyjaśnił, że list przekazała do biura szeryfa kobieta, która przebywała z oskarżonym w areszcie, co najmniej jeden dzień spędziła w sądzie, obserwując proces, a wcześniej kontaktowała się telefonicznie z Kurczewskim przebywającym w więzieniu. Kobieta, której nazwisko nie jest ujawniane, otrzymała list 25 listopada.
Co jednak ciekawe, ktoś fizycznie podrzucił kopertę zawierającą list do domu kobiety – stwierdził prokurator. Stan wyjaśnił, że koperta nie została dostarczona przez pocztę amerykańską. Na kopercie były przyklejone dwa znaczki, ale żadne z oznaczeń nie wskazywało, że została faktycznie wysłana pocztą. A według prokuratora jeden z tych znaczków wyglądał jak znaczek używany wyłącznie przez więzienie hrabstwa Waukesha.
„Zaczęła przeglądać dokumenty, bardzo się zaniepokoiła, nie była pewna, co z nimi zrobić, skontaktowała się ze swoim prawnikiem z poprzednich spraw karnych, który poradził jej, aby przekazała je do biura szeryfa” – wyjaśnił prokurator.
List został złożony przez państwo w ramach próby rzucenia negatywnego światła na charakter oskarżonego na potrzeby wydania wyroku.
Sędzia była wyraźnie zaniepokojona listem i stwierdziła, że jest skłonna po prostu zignorować list do celów wydania wyroku, ponieważ było po prostu zbyt wiele pytań dotyczących całej sprawy.
„Nie wiem, skąd ta osoba, która to przekazała, nie wiem, kto to jest” – powiedziała Dorow. „Nie wiem, czy organy ścigania prowadzą dochodzenie”.
Państwo utrzymuje, że Kurczewski napisał list i jakimś cudem przedostał się z więzienia okręgowego do drzwi wejściowych swojej przyjaciółki. Kurczewski stanowczo zaprzecza tym zarzutom. Jej usunięci prawnicy prezentowali pogląd na temat pochodzenia zbliżony do agnostycyzmu.
W miarę trwania rozprawy sędzia stwierdziła, że potrzebuje więcej informacji od państwa. Państwo chętnie się zgodziło.
Prokurator powiedział, że trwa dochodzenie w sprawie sposobu, w jaki dokumenty opuściły więzienie i zostały dostarczone adresatowi. Dodał, że nie prowadzi się śledztwa w sprawie prawników. Zdaniem państwa żaden z adwokatów nie sugerował spisku opisanego w piśmie, a prokurator określił ten zarzut jako „niestosowne podejście” oskarżonego.
Stan sprzeciwił się wnioskowi pełnomocników o wycofanie się.
„Gdyby oznaczało to obowiązkowe wycofanie się ze względu na konflikt interesów, to dlaczego ktoś, kto nie lubi swojego prawnika, nie miałby oskarżyć go o niewłaściwe postępowanie?” zapytał prokurator. — To zbyt proste.
Oskarżona ma swoje zdanie
Cassie Jo Stoddart
W pewnym momencie prokurator stwierdził, że stanowisko państwa w sprawie wniosku o wycofanie się byłoby inne, gdyby Kurczewski faktycznie przyznał się do spisku. Stanowiłoby to konflikt – przyznało państwo.
„Nawet nie wiem, czy powinnam to rozważać” – powtórzyła Dorow na początku przesłuchania, nie będąc wówczas przekonana, czy prawnicy rzeczywiście mieli jakiekolwiek wątpliwości etyczne. „Jak doszłoby do konfliktu?”
Gdy sędzia omawiała swoje początkowe wątpliwości i względy etyczne, Kurczewski wtrącił się: „Czy mogę zabrać głos?”
„Nie, jeszcze nie” – odpowiedziała Dorow. „Nadal jesteś reprezentowany przez adwokata”.
Następnie Kuchler przedstawił dowód, który sędzia ostatecznie uznał za przekonujący. Adwokat powiedział, że część listu została napisana na odwrocie notatek z rozprawy, które były własnoręcznym pismem prawników.
Charles Chumbler
„Sędzio, niektóre z tych notatek są nasze” – powiedział adwokat. „Znamy własne pismo”.
Wydawało się, że ten argument odwróci losy spotkania.
Następnie Dorow zaczęła stosować prawo do faktów, zakładając, że pozwany faktycznie napisał list, podkreślając, że miało ono na celu jedynie podjęcie decyzji w sprawie wniosku o wycofanie pozwu. Sędzia zwrócił się bezpośrednio do oskarżonej i stwierdził, że niekoniecznie uważa to za „prawdę”, ale musi oprzeć swój wniosek na „pewnych faktach”.
Kurczewski następnie głośno westchnął ze sprzeciwem, a mimo to zabrał głos ponownie, gdy sędzia podniosła dłoń i powiedziała: „Trzymaj się”.
„Jednak przez ostatni tydzień nie miałam żadnego przedstawiciela, a muszę być w stanie…” – powiedziała oskarżona, gdy sędzia jej przerwał.
„To nie czas” – stwierdziła Dorow. „Będziesz miał szansę, ale muszę znać fakty”.
Później Kurczewski obszernie zabrała głos, zapytana przez sędziego, czy nadal chce, aby reprezentowała ją Kuchler lub Galviz.
„Nie robię tego, ponieważ do wczoraj nikt nic dla mnie nie zrobił, ponieważ wstrzymali wszelkie postępowania” – powiedziała. „Więc na tym etapie, chociaż bardzo chciałem wyjechać z hrabstwa Waukesha, kontynuować postępowanie i rozpatrywać apelacje, nie chcę [chcę reprezentacji przez prawników], ponieważ do ostatniej chwili nie zrobiono nic w sprawie wydania wyroku, wczoraj, częściowego”.
aktualizacja Amy Lynn Bradley 2023
Oskarżona stwierdziła, że jej listy charakteryzacyjne „były w zawieszeniu”, a inne prace pozostały niedokończone, przez co była nieprzygotowana na wyrok.
„Szczerze winię za to państwo” – stwierdził Kurczewski. „Zaczęli publikować te informacje, czego nie należało robić, i spowodowało to bałagan. Zatem dlaczego [państwo] żąda, aby [adwokaci] nie wycofywali się w ich imieniu – nie sądzę, żeby to było słuszne. Wszystko zostało zrobione źle.
Oskarżona upierała się, że biorąc wszystko pod uwagę, potrzebuje więcej czasu na ocenę swoich praw, mimo że oznaczało to dłuższy pobyt w więzieniu. Podtrzymywała także, że jest niewinna co do autorstwa listu.
„Nie ja to napisałam” – powiedziała. – W całym więzieniu są kamery. Są nagrane rozmowy telefoniczne. Jest tu wiele problemów.
Kurczewski przekazała także sądowi pismo, którego, jak stwierdziła, nie wysłała ze względu na kwestie zaufania wynikające z kwestionowanego pisma.
„Przyjmę to zgłoszenie” – powiedziała Dorow.
Wyrok opóźniony
Ostatecznie sędzia nakreśliła ostrożny obraz swojej decyzji o zwolnieniu prawników, stwierdzając, że nie tworzy precedensu, który pozwalałby oskarżonemu na zarzucanie niewłaściwego postępowania i odrzucenie prawników.
Sąd zauważył, że na decyzję sędziego złożyło się kilka czynników, w tym notatki ówczesnego pełnomocnika na spodniej stronie listu, znaczek więzienny na kopercie, brak znaków pocztowych, zagięcie koperty niewidoczne na pozostałych dokumentach oraz zerwanie komunikacji pomiędzy oskarżonym a prawnikami po wniesieniu pisma.
„Stoję dziś przed nieuniknioną i nie do pozazdroszczenia decyzją, aby stwierdzić, że istnieje co najmniej poważny potencjalny konflikt interesów, a być może nawet faktyczny konflikt interesów” – stwierdziła Dorow. „To związek, którego nie da się naprawić”.
Konferencja statusowa odbędzie się 12 stycznia, aby omówić skutki zmiany doradcy prawnego. Jeżeli do tego czasu ustalenia nie zostaną zakończone, na następnej rozprawie musi pojawić się co najmniej jeden z prawników.