
Kiedy uczennica pierwszego roku liceum – zawiedziona, że nie dostała się do szkolnej drużyny cheerleaderek – wyrzuciła szkołę i zrzuciła bomby na Snapchata, nie mogła wiedzieć, że przyszłość amerykańskiej pierwszej poprawki do ustawy wisiała na włosku jej środkowego palca.
Dziewczyna znana m.in błagania jako „B.L.” robiła zakupy z przyjaciółmi w sobotnie popołudnie w 2017 r. W swojej historii na Snapchacie opublikowała selfie, na którym jest jej najlepsza przyjaciółka. Zdjęcie przedstawia obie dziewczyny wyciągające ptaka, z podpisem „Pieprzyć szkołę, pieprzyć softball, pieprzyć radość, pieprzyć wszystko”. W drugim poście napisano: „Podoba mi się, jak mnie i [innemu studentowi] mówi się, że potrzebujemy roku jv, zanim pójdziemy na uniwersytet, ale to [sic!] nie ma znaczenia dla nikogo innego?”
Wśród 250 internetowych znajomych B.L. jeden z jego znajomych z drużyny umieścił w rękach trenera zrzut ekranu z wulgarnymi postami. Szkoła w Pensylwanii rzuciła B.L. wyrzucona z uniwersyteckiej drużyny cheerleaderek na tej podstawie, że jej stanowisko naruszało regulamin drużynowy i szkolny, z czym uczennica zapoznała się przed dołączeniem do zespołu. Zasady te wymagały, aby sportowcy „ szanowali [swoją] szkołę, trenerów,… . . [i] inne cheerleaderki”; unikaj „wulgarnego języka i niestosownych gestów”; i powstrzymuj się od dzielenia się „negatywnymi informacjami dotyczącymi cheerleaderek, cheerleaderek lub trenerów”. . . w Internecie.
Rodzice B.L. odwołali się od tej decyzji, ale dyrektor sportowy, dyrektor szkoły, kurator okręgowy i rada szkoły stanęli po stronie okręgu szkolnego Mahanoy Area. Kolejnym krokiem było złożenie pozwu w sprawie Pierwszej Poprawki, który wygrali zarówno na szczeblu sądu okręgowego, jak i okręgowego.
Kwestia praw nieletnich do wolności słowa w szkołach publicznych nie jest nowa. Jednak obecna sytuacja – od wszechobecnego korzystania z mediów społecznościowych po powszechne nauczanie na odległość – sprawia, że pytanie to nabiera zupełnie nowego kontekstu. Granice między „w szkole” a „w domu” zatarły się nie do poznania, a pierwsza poprawka do prawa będzie musiała zostać odpowiednio dostosowana.
Dominujące orzecznictwo wywodzi się ze sprawy z 1969 roku Tinker przeciwko niezależnemu społecznemu okręgowi szkolnemu Des Moines , w którym Sąd Najwyższy orzekł, że uczniowie „nie rezygnują z konstytucyjnych praw do wolności słowa i wypowiedzi za bramą szkoły”. Z pewnością fakty leżące u podstaw sprawy Tinkera wyraźnie kontrastują z faktami w sprawie B.L.
W Majstrować dzieci działaczy na rzecz praw obywatelskich próbowały zaprotestować przeciwko wojnie w Wietnamie, nosząc do szkoły czarne opaski. Większość Sądu Najwyższego 7 do 2 orzekła, że „zwykła chęć uniknięcia dyskomfortu i nieprzyjemności” nie wystarczy, aby cenzurować symboliczną mowę uczniów. Czarne opaski nie powodowałyby „znaczących zakłóceń”, które byłyby konieczne, aby szkoła mogła ich zakazać. Norma ta – stanowiąca równowagę między prawem uczniów do wolności słowa a ograniczonym prawem szkół do unikania zakłóceń – stała się znana jako „test majsterkowania” i nadal stanowi podstawę pierwszej poprawki do prawa stosowanej obecnie w sprawach szkolnych.
W miarę jak okręgi szkolne zaczęły przyjmować polityki mające na celu korygowanie problemów społecznych — takie jak ograniczanie używania narkotyków i alkoholu oraz ochrona ofiar znęcania się i molestowania — pojawiły się dodatkowe kwestie prawne dotyczące praw uczniów do wolności słowa. Konkluzja: studenci mają takie same prawa wynikające z Pierwszej Poprawki, jakie przysługują dorosłym, gdy przebywają poza kampusem. Kiedy są w szkole, ich mowa jest nadal chroniona, ale szkoły mają pewne ograniczone prawo do cenzury.
Trzeci obwód trzymany że historia B.L. na Snapchacie była przemówieniem „poza kampusem”; mimo że granice szkoły mogą wykraczać poza sam budynek szkoły fizycznej, przedstawione fakty nie uzasadniały takiego rozszerzenia. Nazywając rozróżnienie na terenie kampusu/poza kampusem „trudnym od początku”, Third Circuit przyznał, że „trudność wzrosła dopiero po rewolucji cyfrowej”.
Mając na uwadze, że uczniowie stale korzystają z mediów społecznościowych, do prowadzenia rozmów od „szlachetnych” po „zwykłe głupie”, sędzia okręgowy Stanów Zjednoczonych Cheryl Ann Krause napisał dla Trzeciego Okręgu, że technologia wymaga, aby sąd „musiał dokładnie dostosować i zastosować – ale nie odrzucać – nasz istniejący precedens”.
Jeśli chodzi o zachowanie B.L., sędzia Krause i reszta składu składającego się z trzech sędziów uznali, że rozmowa była łatwa, ponieważ zachowanie B.L. wyraźnie wykraczało poza kontekst szkoły. Uczeń uczestniczący w sponsorowanych przez szkołę zajęciach pozalekcyjnych może podlegać ograniczonym prawom do wolności słowa, ale uczeń spędzający czas wolny nie ma takiego prawa.
Podejście stosowane w Trzecim Obwodzie znacznie różni się od podejścia stosowanego w innych obwodach. Obwody Drugi, Czwarty i Ósmy stanęły po stronie okręgów szkolnych, które dyscyplinowały uczniów za niestosowne wpisy w mediach społecznościowych. Różnica polegała jednak na tym, że w tych przypadkach posty zawierały groźby molestowania, znęcania się i przemocy. Natomiast wulgarny post niezadowolonej cheerleaderki nie stwarzał podobnego ryzyka.
Odnotowując konsekwencje wszelkich zbyt ogólnych przepisów, Okręg Szkolny Mahanoy Area pyta Sądu Najwyższego do zmiany decyzji Trzeciego Okręgu lub zaryzykowania pozbawienia tysięcy okręgów szkolnych znaczących uprawnień do zapewnienia bezpieczeństwa uczniom. Jeśli SCOTUS podtrzyma zwycięstwo B.L., twierdzi okręg, „szkoły znajdą się w sytuacji nie do zniesienia, nawet jeśli Trzeci Okręg pozostawi im niejasne uprawnienia w zakresie gróźb lub nękania poza kampusem”. Bez pomocy Sądu Najwyższego w wyjaśnieniu zasady w Mahanoy Area School District przeciwko B.L. Jak twierdzą składający petycję, „nie można zawyżać kosztów”.
Okręgowy utrzymywał również, że pstryknięcie B.L. nie było tak łatwe, jak uznał Trzeci Okręg. „Przemówienie B.L. [nie było] nieszkodliwe ani ulotne” – argumentował okręg w swoim piśmie. „Ponieważ szkolne zajęcia lekkoatletyczne nieodłącznie wpływają na morale, bezpieczeństwo i sportową postawę zespołu” – wyjaśnił okręg, „trenerzy potrzebują większej swobody ręki, aby utrzymać porządek i spójność”.
w oświadczenie do New York Timesa , Justin Kierowca , profesor prawa w Yale i autor książki Brama szkoły: edukacja publiczna, Sąd Najwyższy i bitwa o umysł amerykański , nazwał orzeczenia sądowe zezwalające szkołom na regulowanie wystąpień poza kampusem „sprzecznymi z Pierwszą Poprawką”.
„Takie decyzje” – powiedział Driver – „umożliwiają szkołom dotarcie do domu każdego ucznia i zatwierdzenie krytycznych wypowiedzi, co powinno głęboko zaniepokoić wszystkich Amerykanów”.
Kiedy sędziowie zbiorą się po przerwie wakacyjnej, rozpatrzą sprawę na pierwszej w nowym roku konferencji. Obecna rzeczywistość raczej nie zostanie stracona przez sędziów. Miliony amerykańskich uczniów „uczęszczają” do szkoły ze swoich domów, korzystając z setek nowych platform technologicznych i wchodząc w interakcje z przyjaciółmi, rówieśnikami i nauczycielami tylko elektronicznie. Pandemia Covid-19 (być może trwale) zatarła granice między domem a pracą oraz domem i szkołą. Sam Trybunał swoje prace prowadzi zdalnie i jeśli wyda certiorari w sprawie, to najprawdopodobniej rozprawy te będą prowadzone telefonicznie. Sobotnie popołudnie B.L. z przyjaciółmi wydaje się teraz miłą opowieścią z przeszłości, ale jej skutki mogą mieć dla uczniów trwałe znaczenie w nadchodzących latach.
Prawnicy szkoły nie odpowiedzieli natychmiast na e-mail z prośbą o komentarz.
„Chociaż kwestie prawne dotyczące ograniczeń władzy szkół w zakresie przemówień uczniów poza kampusem, określonych w Pierwszej Poprawce, są jednolite, sądy jednomyślnie nie zezwalają na kary za niezakłócające przemówienia, takie jak przemówienie B.L., które miało miejsce poza szkołą w jej czasie wolnym” – dyrektor prawna ACLU w Pensylwanii Witold 'Vic' Walczak – czytamy w oświadczeniu dla Legii
Nota wydawcy: ta historia została zaktualizowana po publikacji o komentarz ACLU.
[Zdjęcie za pośrednictwem Stefani Reynolds/Getty Images]