Nowojorska kobieta, której widziano, jak dotykała ręką laptopa skradzionego z biura Nancy Pelosi podczas ataku na Kapitol 6 stycznia, została skazana wraz z synem za udział w zamieszkach i kradzieży.
Władze podały, że Maryann Mooney-Rondon (57 l.) została skazana na pięć lat w zawieszeniu, z czego pierwsze 12 miesięcy w areszcie domowym. Nakazano jej także zapłacić 3658 dolarów tytułem zadośćuczynienia, grzywnę w wysokości 7500 dolarów i przepracować 350 godzin na rzecz społeczności – poinformowało Biuro Prokuratora USA w pozwie. informacja prasowa .
Powiązany zakres:
-
„Ułaskawienie nie może upoważniać do zwrotu kosztów”: inny sędzia odrzuca wniosek o zwrot pieniędzy z 6 stycznia, kwestionuje „ciekawy” powód, dla którego Departament Sprawiedliwości Trumpa go poparł
-
„Nie trzeba rozpoczynać długiej egzegezy”: Boasberg dołącza do rosnącego chóru sędziów, którzy odmawiają zwrotu 6 stycznia odszkodowania dla pary, która wspólnie szturmowała Kapitol
-
„Nie podlega zwrotowi”: sędzia odrzuca wniosek oskarżonego z 6 stycznia o zadośćuczynienie i zwrot grzywny, przypominając mu, że ułaskawienie nie oznacza, że wyrok skazujący lub egzekucja są „błędne”
Jej syn, Rafael Rondon (25 lat), został skazany na pięć lat w zawieszeniu, będący następstwem odrębnego wyroku federalnego wydanego w Północnym Okręgu Nowego Jorku, przy czym pierwsze 12 miesięcy miało odbyć się w areszcie domowym. Oprócz wyroku nakazano mu zapłacić 2000 dolarów tytułem zadośćuczynienia i przepracować 350 godzin na rzecz społeczności.
Sędzia okręgowy USA Jia Cobb stwierdziła, że duet nie był geniuszami kryminalnymi, Wiadomości NBC zgłoszone.
„Nie sugeruję, że jesteście głupi czy idioci” – powiedziała, ale nazwała to „nieletnim” zachowaniem. Po prostu uważam, że zachowali się bardzo głupio. Bez urazy.
Rafael Rondon Rondon, który przyznał się, że pomagał mężczyźnie próbującemu wyrwać kable z laptopa w biurze ówczesnej spikerki Izby Reprezentantów Nancy Pelosi, powiedział: „Popełniłem głupi błąd” – podała stacja.

Po prawej: Marian Mooney-Rondon. Środek: Rafael Rondon. (Zdjęcia pochodzą z dokumentów sądowych FBI.)
Mooney-Rondon stwierdziła, że „dopuściła się bardzo poważnego błędu w ocenie sytuacji”.
„Jestem osobą bardzo – ogólnie rzecz biorąc – wyważoną i wyrachowaną. Przemyślam wszystko. Jak do cholery to się stało, naprawdę nie mam pojęcia” – powiedziała stacja.
Zgodnie z oświadczeniem o ustalonych faktach Mooney-Rondon pojechała ze swoim synem Rafaelem Rondonem z Watertown – około 520 mil na północny zachód od Nowego Jorku – do okolic Waszyngtonu w dniu 5 stycznia 2021 r., aby wziąć udział w tzw. wiecu Donalda Trumpa pod hasłem „Stop kradzieży” w pobliżu Białego Domu w dniu 6 stycznia.
Podczas tego wydarzenia Trump nawoływał swoich zwolenników do maszerowania na Kapitol i „walki jak diabli” z wydanym przez Kongres potwierdzeniem zwycięstwa Joe Bidena w wyborach prezydenckich w 2020 roku. Mooney-Rondon przyłączyła się do tego marszu i wkroczyła do budynku około 14:23, około 10 minut po pierwotnym wdarciu się do budynku przez brutalnych uczestników zamieszek, którzy wybili okna i wyważyli drzwi.
Ona i jej syn udali się do biura ówczesnej spikerki Izby Reprezentantów Nancy Pelosi, gdzie najwyraźniej rozmawiali o kradzieży laptopa, który według nich należał do ówczesnego czołowego demokraty w Izbie Reprezentantów.
„Byłoby ciekawie zobaczyć, co jest na tym dysku twardym” – według dokumentów sądowych Mooney-Rondon najwyraźniej powiedział niezidentyfikowanemu jeszcze mężczyźnie. Następnie zapewniła temu mężczyźnie swoje rękawiczki, aby mógł „odzyskać laptop bez pozostawiania na nim odcisków palców”. Następnie mężczyzna zabrał komputer.
Następnie Mooney-Rondon i jej syn widziano w Senackiej Galerii, gdzie ukradli torbę zawierającą „kaptur ratunkowy”, w którym znajduje się urządzenie filtrujące powietrze, które członkowie Kongresu i ich pracownicy trzymają pod ręką, aby używać w sytuacjach awaryjnych. Ostatecznie opuścili budynek po około 30 minutach w środku o 14:52.
Zapisz się do PrawaPrawo