
Amber Lynn Gilles w 2020 roku.
Kobieta pozwała w Kalifornii w związku z niezwykle udaną kampanią GoFundMe, z której skorzystał barista Starbucks, który kazał jej założyć maskę w kawiarni. Amber Lynn Gilles powiedziała w zeszłym roku, że chciała połowę ze 105 000 dolarów „napiwku”. Lenina Gutierreza , a teraz idzie za nim Matta Cowana , Dobry Samarytanin, który stoi za akcją zbiórki pieniędzy.
„Tutaj również dochodzi do naruszenia prywatności i jest to zniesławiające, a pieniądze zostały przez niego zebrane” – jej prawnik Michaela Harringtona powiedział KCAL9 w piątkowym raporcie.
Pozew ma związek z czerwcowym spotkaniem w Starbucks w San Diego. Jak Gilles opisała w swoim pierwszym poście na Facebooku, wdała się w bójkę w kawiarni, ponieważ odmówiła noszenia maski. Zamieściła zdjęcie Lenina, rzekomo próbując go zawstydzić.
„Poznajcie Lenen [sic!] ze Starbucks, która odmówiła mi obsługi, bo nie noszę maski” – napisała. „Następnym razem poczekam na policję i przyniosę zwolnienie lekarskie”.
Ludzie zaczęli wspierać baristę. Cowan zaczął GoFundMe dać mu „napiwek”. Wynik końcowy przyćmił pierwotny cel. Najpierw zażądał 1000 dolarów. W piątek licznik wskazywał 105 445 dolarów. Cowan i egzotyczny samochód YouTuber Will Collette przedstawił Gutierrezowi pieniądze w filmie z 7 lipca 2020 r.
Barista, początkująca tancerka i instruktorka, nie jest stroną pozwaną w skardze. To tylko Cowan i jego firma.
W zeszłym roku Gilles powiedziała, że chce połowę pieniędzy z GoFundMe. Podniosła zarzut dyskryminacji, twierdząc, że nie musi nosić masek, ponieważ otrzymała zwolnienie lekarskie od kręgarza. Jej konto na Facebooku wskazuje, że pozostaje zagorzałą przeciwniczką noszenia masek. Film z sierpnia pokazał, jak wdała się w osobną bójkę pracownicy Sprouts Farmers Market ponieważ nie chciała go nosić.
Teraz Harrington twierdzi, że Cowan wykorzystał zdjęcie swojego klienta, aby osiągnąć zysk. W pozwie podkreślono także groźby śmierci, jakie Gilles otrzymała w związku z tą porażką.
Cowan powiedział, że nie ma nic wspólnego z groźbami śmierci i że to Gilles umieścił publiczny post na Facebooku. Innymi słowy, nie zrobił nic przeciwko niej, a ona od razu nagłośniła tę sytuację.
„Opublikowała publiczny post na Facebooku, który stał się wirusowy i nie ponoszę odpowiedzialności za cokolwiek, co ktoś jej wysyła” – powiedział KCAL9.
Cowan powiedział, że jego firma nie jest zaangażowana w GoFundMe. Odrzucił także twierdzenie, że osiągnął zysk z kampanii.
„Wszystko miało charakter filantropijny, a do zapełnienia mojego GoFundMe wykorzystałem publicznie dostępne informacje” – powiedział.
[Zrzut ekranu za pośrednictwem KGTV]