
Reklama ACN byłego prezydenta Trumpa dotycząca programu „Uczeń gwiazd” zawarta w pozwie.
Mniej więcej sześć lat po złożeniu pierwszego wniosku, federalny pozew oskarżający Donalda Trumpa i jego rodzina za promowanie piramidy staną wreszcie przed sądem – zaraz na początku roku wyborów prezydenckich.
Sędzia okręgowy USA Lorna G. Schofield formalnie wyznaczyła datę rozprawy w tej sprawie na 29 stycznia 2024 r., czyli wcześniej, niż liczył były prezydent, ale później, niż życzyliby sobie tego jego przeciwnicy.
Pozew, złożony po raz pierwszy anonimowo w 2018 r., zawiera zarzuty, że Trump Corporation promowała wielopoziomowy program marketingowy – lepiej znany jako piramida finansowa – za pośrednictwem firmy ACN Opportunity, LLC, która działa pod nazwą American Communications Network. Czterej wymienieni z nazwiska powodowie, pozywający w ramach proponowanego pozwu zbiorowego, zgodzili się na upublicznienie sprawy. Sprawa, która ostatecznie rozstrzygnie się przed ławą przysięgłych ponad pół dekady po jej pierwotnym złożeniu, napotykała na powtarzające się opóźnienia w związku z próbami oddalenia sprawy i publicznego ujawnienia powodów.
Twierdzą, że Trump powinien ponosić odpowiedzialność za użyczenie nazwiska swojego i swojej rodziny piramidzie finansowej w drodze rekomendacji Uczeń-celebryta , a pozew zawiera umieszczone w programie reklamy, z których jedna stwierdza: „Osobiście popierane przez znanego przedsiębiorcę i multimiliardera Donalda J. Trumpa”.
Trump nie dodał jeszcze wówczas do swojego życiorysu stanowiska prezydenta USA.
Powodowie, na czele których stoi prawnik i częsty przeciwnik w sporach sądowych Trumpa Roberta Kaplana , starał się uniknąć procesu trwającego rok wyborczy.
Wkrótce po tym, jak Trump ogłosił zamiar ponownego kandydowania, Kaplan poprosił o wyznaczenie terminu rozprawy na październik 2023 r. – „zanim na dobre rozpoczną się konkursy podstawowe i inne wydarzenia związane z kampanią”.
„Powodowie nie chcą ingerować w nadchodzącą kampanię i mają świadomość, że jeśli harmonogram w tej sprawie przedłuży się do 2024 r., Pozwani prawdopodobnie, tak jak to miało miejsce w przeszłości, wykorzystają kampanię jako podstawę do domagania się dalszego opóźnienia. Wyznaczenie terminu rozprawy teraz da pewność i pozwoli uniknąć późniejszych opóźnień” – napisał Kaplan w swoim piśmie czterostronicowy list z 21 listopada, wkrótce po ogłoszeniu przez Trumpa swojej kandydatury. „Ponadto połączenie podsumowującej odprawy dotyczącej wyroku z odprawą dotyczącą certyfikacji klasowej ma sens, biorąc pod uwagę, że odkrycie zostanie zakończone i nie ma powodu czekać”.
Nazywając przesłuchanie Trumpa podczas procesu „krytycznym”, Kaplan oszacował, że wydarzenia związane z kampanią prawdopodobnie rozpoczną się na dobre w styczniu lub lutym 2024 r.
Zauważyła, że to samo miało miejsce w 2016 r. podczas pozwu zbiorowego przeciwko nieczynnemu już Trump University, kiedy prawnicy ówczesnego kandydata poprosili o wyznaczenie daty po wyborach.
„Ten sam napis widnieje na ścianie w tej sprawie” – powiedział Kaplan.
Prawnicy Trumpa argumentują, że wyznaczenie terminu rozprawy na październik 2023 r. kolidowałoby z kolejnym procesem przeciwko byłemu prezydentowi i jego rodzinie: pozwem o oszustwo złożonym przez prokuratora generalnego Nowego Jorku Letitia James , który obecnie ma się rozpocząć przed sądem stanowym w tym samym miesiącu.
pam pitts
„Początkowy wniosek powodów o wyznaczenie terminu rozprawy na październik 2023 r. to nic innego jak niefortunna próba ingerencji w inną sprawę, w której mój partner i ja jesteśmy obrońcami Donalda Trumpa Jr. i Erica Trumpa, którzy są także oskarżonymi w tej sprawie” – powiedział adwokat. Clifforda F. Roberta napisał w odpowiedzi na list.
Twierdził, że obawy Kaplana dotyczące przyszłych opóźnień opierały się „na niczym innym jak spekulacjach, przypuszczeniach i przypuszczeniach”.
W swoim wtorkowym postanowieniu sędzia ostrzegła, że nie będzie dalszych opóźnień.
„Termin rozprawy jest ustalony, ponieważ rozprawa jest wyznaczona ze znacznym wyprzedzeniem, aby uwzględnić dostępność deklarowaną przez strony w pismach” – napisała Schofield we wtorkowym postanowieniu.
Obie strony szacują, że proces potrwa od dwóch do czterech tygodni.