
Julie Corey podczas procesu o morderstwo w 2014 r. 18 marca 2024 r. Sąd Najwyższy stanu Massachusetts przywrócił wyrok skazujący Corey za morderstwo, który został skazany za zabicie Darlene Haynes i kradzież jej dziecka. (Telegram AP Photo/Worcester
Sąd Najwyższy w Massachusetts przywrócił wyrok skazujący za morderstwo pierwszego stopnia kobiecie, która w 2009 roku zabiła swoją byłą sąsiadkę i rozcięła ją, aby ukraść jej dziecko.
W 2014 roku ława przysięgłych skazała Julie Corey za morderstwo pierwszego stopnia i ciężkie porwanie 23-letniej Darlene Haynes. Jednak pięć lat później jej wyrok w sprawie morderstwa został odrzucony, a sędzia stwierdził, że nie ma wystarczających dowodów na to, że podczas zabójstwa dopuściła się porwania z kwalifikacjami. Corey zaapelowała również o nowy proces, uzasadniając to tym, że miała nieskuteczną pomoc prawną, ale została ona odrzucona.
W poniedziałek Sąd Najwyższy uchylił decyzję sądu niższej instancji i przywrócony wyrok w sprawie morderstwa pierwszego stopnia.
Właściciel Haynes wszedł do mieszkania w Worchester 27 lipca 2009 r. w związku z obawami dotyczącymi jej zwierząt. Kiedy właściciel wszedł do mieszkania, poczuł „bardzo nieprzyjemny” zapach. Wszedł do szafy w sypialni i nałożył koc, gdy „wypadła mu noga”. Haynes, która w chwili śmierci była w 8 miesiącu ciąży, miała na szyi przewód elektryczny i 9-calowe nacięcie na brzuchu. Dziecko zniknęło.
-
Ukochana nauczycielka zamordowana w domu przez intruza, który zaatakował ją, gdy rozmawiała przez telefon z dyspozytorami numeru 911 błagając o pomoc: Policjanci
-
„Czy znalazłaś jakąś krew?”: Kobieta dźgnęła chłopaka nożem w Nowy Rok, a następnie bez zapowiedzi wygłosiła obciążające uwagi na temat przemocy – twierdzi policja
-
„Właśnie wysłałam nasze dziecko do Boga”: matka śmiertelnie postrzeliła roczną córkę na oczach swojej 2-letniej siostry – twierdzi policja
Sekcja zwłok wykazała, że zmarła w wyniku urazu tępym narzędziem i uduszenia.
Dochodzenie doprowadziło do ustalenia, że Corey była w ciąży, ale niedawno poroniła, chociaż powiedziała swojemu chłopakowi i innym osobom, że dziecko jest jeszcze w drodze. Rok wcześniej Corey i Haynes przez krótki czas byli sąsiadami.
Prokuratorzy przedstawili Corey jako obłąkaną kobietę, która desperacko pragnie mieć dziecko, ponieważ jej chłopak z nią zerwie, a ona straci świadczenia, jeśli nie zostanie nową matką. Mówią, że Corey obmyślił plan zaoferowania Haynes pomocy, ale zamiast tego ją zabił, rozciął i ukradł jej córeczkę, która przeżyła tę mękę.
Corey udawała, że urodziła dziewczynkę, pokazując ją chłopakowi i zabierając na wizyty lekarskie. W samochodzie jej chłopaka śledczy znaleźli sfałszowany akt urodzenia.
Jej obrona na rozprawie polegała na tym, że policja nie zakończyła dokładnego śledztwa i uważa, że zabójcą może być chłopak Haynes, ponieważ w przeszłości stosował przemoc wobec niej i innej kobiety. Jej obrona argumentowała, że po zabiciu ofiary chłopak Haynes przekazał dziecko Corey.
Ława przysięgłych stanęła po stronie prokuratorów i skazała Coreya pod zarzutem morderstwa pierwszego stopnia. Została skazana na dożywocie.
Oddalając wyrok skazujący za morderstwo pierwszego stopnia, sędzia sądu niższej instancji stwierdził, że prokuratura nie udowodniła, że dziecko odniosło obrażenia podczas porwania, co zaostrza charakter przestępstwa i pozwala na postawienie zarzutu morderstwa. Rzeczpospolita musiała przedstawić opinię biegłego, aby pokazać ławie przysięgłych, w jaki sposób dziecko mogłoby odnieść obrażenia lub być zagrożone śmiercią, ale tego nie zrobiła. Ale Sąd Najwyższy nie zgodził się z tym.
„Ofiara, która była matką dziecka, została zabita, a dziecko wyjęte z macicy ofiary wraz ze wszystkimi narządami rozrodczymi przez osobę bez przeszkolenia medycznego. Dokonano tego na miejscu zbrodni, a oczywiście nie w sterylnym środowisku” – stwierdzono w opinii. „Sądowi powiedziano również, że im dłużej trwa ta strata, tym większe szkody i niebezpieczeństwo będzie dla dziecka. Doszliśmy do wniosku, że utrata krwi i tlenu spowodowana zabiciem matki stanowi uszkodzenie ciała płodu”.
NRS odrzuciła także wniosek Corey o nowy proces w oparciu o nieskuteczne obrońcy, które, jej zdaniem, wynikały z tego, że jej prawnik nie zadzwonił do eksperta ds. lokalizacji telefonu komórkowego, aby szczegółowo opisać miejsce jej pobytu w noc morderstwa. Nawet gdyby prawnik tak zrobił, prawdopodobnie nie przekonałoby to ławy przysięgłych do jej niewinności, orzekł sędzia.