
Shania Darlene Harris (po lewej) i Braydon Jesus Pena (Biuro szeryfa hrabstwa Maricopa)
25-letni rodzice rocznego chłopca w Arizonie zostali aresztowani w związku ze śmiercią małego dziecka po tym, jak rzekomo zostawili go w łóżeczku bez sprawdzania, co się z nim dzieje przez ponad 16 godzin z rzędu.
Lorettę Bowersock
Władze potwierdziły, że Braydon Jesus Pena i Shania Darlene Harris zostali w niedzielę zatrzymani i oskarżeni o znęcanie się nad dziećmi oraz zaniedbanie wobec nich.
Dochodzenie w sprawie pary rozpoczęło się, gdy w niedzielę 24 marca Harris zadzwoniła pod numer 911 i przekazała dyspozytorowi pogotowia ratunkowego, że jej roczny syn nie oddycha. raport od filii Mesa NBC, KPNX. Policja podobno odnotowała, że Pena rozmawiając przez telefon z dyspozytorem, odmówiła podjęcia działań ratujących życie syna.
Dyspozytor zauważył ponadto, że Harris „wpadł w histerię”, podczas gdy Pena wielokrotnie powtarzała, że chłopcu było „zimno”. za Republikę Arizony.
Po przybyciu na miejsce ratownicy zastali dziecko leżące w kojcu w sypialni rodziców. Policja podała, że chłopiec miał niebieskofioletowe przebarwienia, a stężenie pośmiertne już się pojawiło, co wskazuje, że zmarł kilka godzin temu.
„Stwierdzono również, że sztywność i zasinienie dziecka były niezgodne z ułożeniem dziecka w chwili przybycia funkcjonariusza” – głosi oświadczenie o prawdopodobnej przyczynie, uzyskane przez KPNX.
Powiązany zakres:-
Porwanie w Walmarcie udaremnione po tym, jak tata walczy z napastnikiem, który próbował wyrwać dziecko z wózka i prześladował je podczas zakupów: Policjanci
-
Kłótnia chłopaka z „toksyczną” dziewczyną w Taco Bell prawie kończy się śmiercią, gdy ta przejeżdża go od tyłu po wjechaniu na chodnik: Policja
-
Ukochana nauczycielka zamordowana w domu przez intruza, który zaatakował ją, gdy rozmawiała przez telefon z dyspozytorami numeru 911 błagając o pomoc: Policjanci
Władze podały, że mieszkanie i ofiara również nie były sprzątane od dłuższego czasu. „Należy zauważyć, że mieszkanie było w ogólnym stanie zaniedbanym i brudnym oraz było oczywiste, że ofiara nie była kąpana przez jakiś czas” – czytamy w oświadczeniu. „Strup można było zobaczyć także na twarzy, brodzie i nodze ofiary, nie wiadomo jednak, skąd się wziął”.
W rozmowie z policją Pena powiedział, że jego syn cierpi na wodogłowie – zaburzenie neurologiczne charakteryzujące się gromadzeniem się płynu w jamach głęboko w mózgu – które zdiagnozowano u niego po urodzeniu. Pena podobno powiedział, że jego syn nie przyjmował leków na tę chorobę i przed śmiercią nie wykazywał żadnych uciążliwych objawów.
Jeśli chodzi o harmonogram wydarzeń, para rzekomo powiedziała śledczym, że położyła syna do łóżka między 22:30. w sobotę 23 marca i o 2 w nocy w niedzielę 24 marca. Para rzekomo potwierdziła, że ponownie sprawdzała stan chłopca dopiero na krótko przed zadzwonieniem pod numer 911 około 18:30. w dniu 24 marca, według Republiki Arizony.
Pena i Harris rzekomo potwierdzili także, że obudzili się 24 marca rano i nie sprawdzili, co u dziecka, mimo że oboje zostawili je w spokoju, gdy kupowali śniadanie w Burger Kingu – podaje KPNX. Zamiast tego rzekomo zjedli i wrócili do łóżka, przesypiając resztę dnia, dopóki nie odkryli, że chłopiec nie reaguje.
Ponadto para stwierdziła, że nie mają w domu aparatu ani elektronicznej niani.
Policja zauważyła również, że Harris przebywał w pobliżu Peny podczas przesłuchania policyjnego, a kiedy zostali rozdzieleni, ona podobno powiedziała mu, że musi wezwać adwokata, i krzyknęła: „Nic nie mów”.
Harris i Pena przebywają w więzieniu hrabstwa Maricopa za kaucją w wysokości 100 000 dolarów. Obaj mają stanąć przed sądem 3 kwietnia.